czwartek, 18 grudnia 2014

Wiemy, kto zabił kpr. Andrzeja Paska "Jędrka"!

Mogłoby się wydawać, że ponad 70 lat od dramatycznych wydarzeń II wojny światowej nie uda się już ustalić osób odpowiedzialnych za zbrodnie niemieckiego i radzieckiego okupanta. Tymczasem zdarzają się przypadki, że ocalałe dokumenty odkrywają kolejne tajemnice. Tak też się stało z informacjami o losach kpr. Andrzeja Paska "Jędrka", żołnierza plutonu ochronnego por. cc. Jana Piwnika "Ponurego" - dowódcy Zgrupowań Partyzanckich AK "Ponury". 

Na blogu Wokół Wykusu na temat "Jędrka" pisaliśmy już dwukrotnie. W 2011 r. staraniem Stowarzyszenia Pamięci Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK "Ponury"-"Nurt" został zrekonstruowany, a właściwie usypany symboliczny grób kpr. Andrzeja Paska. W kolejnym poście znajdą Państwo link do fotorelacji z działań Stowarzyszenia Pamięci.

Kolejny raz o kpr. "Jędrku" przychodzi nam pisać 3 lata później. Tak właśnie wyglądają badania naukowe z prawdziwego zdarzenia. Nie ma mowy o pośpiechu. Wszystko należy odnaleźć, zweryfikować, a niekiedy także i przetłumaczyć. W tym przypadku właśnie było niezbędne tłumaczenie przysięgłe, by mieć pewność co do okoliczności, o których za chwilę...

Wieczorem 7 października 1943 r. z Placówki Zewnętrznej Sicherheitspolizei i Sicherheitsdienst [Policja Bezpieczeństwa i Służba Bezpieczeństwa] w Kielcach do Dowódcy Sicherheitspolizei i Sicherheitsdienst dla dystryktu radomskiego nadany został tajny telegram. Kierownik kieleckiej placówki SS-Hauptsturmführer i Kriminalkommissar Karl Essig meldował o przeprowadzonej tego dnia akcji w młynie Władysława Cioka w Bzinie pod Skarżyskiem-Kamienną. Poniżej przytaczam najważniejszy fragment sprawozdania z akcji - jak napisali Niemcy - "przeciwko sztabowi bandyckiej grupy Ponurego":
   
Na podstawie informacji otrzymanych od znanej już na tym terenie osoby zaufanej [agenta "Motora" - przyp. MJ], ponoć w młynie leżącym przy [osadach] Bzinek – Bór, a dokładnie na południe od [osad] Bzinek – Bór nad [rzeką] Kamienną, znajduje się sztab bandyckiej grupy Ponurego wraz z przybyłym tam z Warszawy rzekomym generałem polskiego ruchu oporu [płk. Augustem Fieldorfem "Nilem" - przyp. MJ]. Osoba zaufana poinformowała, że sztab będzie tam przebywał bezwzględnie około godz. 13.30, ponieważ na tę godzinę ma być przygotowany obiad i o tej porze mają go spożywać.
W celu zlikwidowania sztabu [bandy], siły ze sztabu operacyjnego w Kielcach pod dowództwem kapitana żandarmerii Santera i przy pomocy trzech zwiadowczych samochodów pancernych tutejszej O[ber]f[eld]k[ommandantury] rozpoczęły akcję. Z tutejszego urzędu wziąłem udział ja sam wraz z czterema jeszcze innymi urzędnikami [funkcjonariuszami].
Należy założyć, że zbliżające się wozy pancerne zostały zauważone przez postawionego dla bezpieczeństwa wartownika, ponieważ z wypowiedzi załogi wozu pancernego na terenie lasu oddano podobno strzał ostrzegawczy. Młyn natychmiast został otoczony przez wozy pancerne, ostrzelany z broni maszynowej i obrzucony granatami, ponieważ wozy zostały ostrzelane z domu z broni maszynowej i karabinów. Kilku bandytów uciekło przez Kamienną w kierunku północno-zachodnim, przy czym jeden z nich został ranny i później został przeze mnie zabity podczas przeczesywania terenu. Zwłoki zostały sfotografowane.

Telegraficzny meldunek podpisał SS-Hauptsturmführer i Kriminalkommissar Karl Essig. Za ten i inne czyny "na polu bitwy" otrzymał niemieckie wojenne odznaczenia. Był bowiem bardzo skuteczny w zwalczaniu polskiego ruchu oporu. Tym razem jednak nieopatrznie napisał kilka słów za dużo, podpisując się pod zacytowanymi powyżej słowami. Pozostawił wiarygodny dowód, jednoznacznie wskazujący siebie jako zabójcę ciężko rannego żołnierza AK, który zgodnie z prawem międzynarodowym powinien zostać opatrzony i potraktowany jako jeniec wojenny. Dla Niemców jednak prawo międzynarodowe nie miało znaczenia...
  
Co natomiast stało się z pozostałymi uczestnikami narady w młynie Cioka? Jak wyglądała dalsza część obławy z perspektywy Niemców? Czy i co udało się znaleźć w zgliszczach zabudowań młyńskich? Czy szli tropem uciekających "Ponurego", "Nila" i innych?

Nie odpowiem Państwu na te pytania od razu. Odpowiedź znajduje się w mojej najnowszej książce Dokumenty do dziejów Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury”, wstęp, wybór i opracowanie Marek Jedynak, Wydawnictwo BARBARA i Instytut Pamięci Narodowej, Kielce-Kraków 2014. W tomie znalazło się 166 unikatowych dokumentów z lat 1943-1945, rzucających całkiem nowe światło na historię Zgrupowań. Będą Państwo na pewno zaskoczeni. Zachęcam do nabycia tej wyczerpującej już temat żołnierzy "Ponurego" pozycji i polecam lekturę nie tylko pod choinkę!




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza