wtorek, 16 czerwca 2020

Pozdrówcie... ukochaną Warszawę?

Por. Jan Piwnik "Ponury"
(zbiory Kwatery mjr. "Ponurego"
w Janowicach)
W czerwcu 1944 r. por. Jan Piwnik "Ponury", dowodzący wówczas Zgrupowaniem AK "Zachód" (przekształconym z VII batalionu 77 Pułku Piechoty AK), rozpoczął realizację operacji krypt. „Burza” na podległym mu terenie w Okręgu Nowogródzkim AK. Pierwsze akcje polegały na rozbijaniu niemieckich Stützpunktów - silnie uzbrojonych strażnic granicznych.
  
W dniu 8 czerwca rozbito jeden z takich obiektów w Jachnowiczach, natomiast 16 czerwca  1944 r. zaplanowano atak na punkt oporu w miejscowości Bohdany nieopodal Jewłaszy. Główne natarcie miała przeprowadzić 2 kompania, a pozostałe pododdziały miały ubezpieczać kierunki potencjalnego zagrożenia ze strony odwodów niemieckich.

Por. „Ponury” do akcji poszedł razem z 2 kompanią. Atak miał rozpocząć się o godzinie 16.30. Zamierzano wykorzystać moment zaskoczenia. Jednak tuż przed uderzeniem załogę strażnicy zaalarmowały strzały z pobliskiej wioski, gdzie niemiecki żołnierz natknął się na patrol AK. W tej sytuacji akcja rozwinęła się inaczej niż zamierzano. Atakująca 2 kompania pod ogniem nieprzyjaciela zaległa na ziemi. Kilku partyzantom udało się jednak przeciąć okalający strażnicę drut kolczasty. Wtedy „Ponury” poderwał żołnierzy do ataku i na ich czele wbiegł na teren Stützpunktu. Niemal natychmiast został powalony na ziemię ogniem niemieckiego pistoletu maszynowego z wewnętrznego bunkra. Rany były na tyle poważne, że dowódca Zgrupowania AK „Zachód” poległ na miejscu. Jego los podzieliło 5 innych żołnierzy, a 8 kolejnych zmarło z ran po kilku dniach. Strażnicę udało się jednak zdobyć.
  
"Świt Polski"
Po latach za sprawą dr. Cezarego Chlebowskiego do legendy przeszły słowa umierającego por. Jana Piwnika "Ponurego": "Pozdrówcie Góry Świętokrzyskie!". Tylko czy faktycznie tak powiedział? W gazecie "Świt Polski" wydawanej przez podziemie na Nowogródczyźnie, w numerze z 27 czerwca 1944 r. znalazł się inny zapis: "Pożegnajcie ode mnie moją kochaną Warszawę... i moje Góry Świętokrzyskie..."

Jak było naprawdę? Chyba nikt tego dziś już nie potwierdzi... Zarówno stolica, Nowogródczyzna, jak i Kielecczyzna straciły wtedy swojego bohatera.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza