poniedziałek, 8 lutego 2010

O zdradzie słów kilka ...

Świętokrzyskie srebrniki Judasza. Głos w sprawie „Motora”

W historii Zgrupowań Partyzanckich AK „Ponury” zapisało się wielu odważnych i bohaterskich żołnierzy. Jednak ta piękna karta historii naszego regionu naznaczona była piętnem zdrady jednego z oficerów. Jerzy Wojnowski, bo o nim mowa, to postać, której działalność na Ziemi Świętokrzyskiej przyniosła wiele ofiar. Mieszkańcy spacyfikowanego Michniowa, ofiary trzech niemieckich obław na Zgrupowania, ppor. cc. Waldemar Szwiec „Robot” i jego drużyna ochronna, wreszcie por. cc. Jan Rogowski „Czarka” to tylko nieliczne przykłady osób, które sprzedał współpracując z Niemcami. Kim był człowiek, który pod płaszczem działalności partyzanckiej ukrywał swoją pracę na rzecz niemieckiego okupanta?

Jerzy Wojnowski urodził się 13 września 1915 r. w Skarżysku–Kamiennej. Następnie zamieszkał w Kielcach. Jego pasją były samochody i muzyka. Po szkole średniej (technikum kolejowe) ukończył szkołę podoficerską w Modlinie o specjalności saperskiej.
  
W okresie przedwojennym Wojnowski wraz z rodziną przeniósł się na Polesie, gdzie podjął pracę kierowcy w Nadleśnictwie Brześć. We wrześniu 1939 r. walczył jako ochotnik m.in. pod Brześciem i Żabinką. Następnie trafił do organizującego się od jesieni 1941 r. „Wachlarza”. Początkowo działał w transporcie samochodowym III odcinka, natomiast od stycznia 1943 r. przeniesiony został na odcinek IV. Jako kierowca niemieckiego zarządcy lasów umożliwił 11 lipca 1942 r. przejęcie przez patrol „Wachlarza” znacznej sumy pieniędzy. Zdobyto wówczas ok. 50000 marek polskich. Swego męstwa dowiódł jednak przede wszystkim u boku „Ponurego” podczas akcji rozbicia więzienia w Pińsku 18 stycznia 1943 r. Nie tracąc zimnej krwi uniemożliwił wszczęcie alarmu, zabijając strażnika. Za akcję otrzymał Krzyż Walecznych, z którym przybył w Góry Świętokrzyskie.
  
„Motor” był jednym z bardziej lubianych partyzantów „Ponurego”. Zwykle wesoły i uśmiechnięty w nieodłącznej cyklistówce, kompan leśnych trudów partyzanckiego życia, swoją postawą imponował młodym żołnierzom. W Zgrupowaniach pełnił funkcję dowódcy plutonu saperskiego oraz łącznika między oddziałem a Komendą Okręgu i Komendą Główną AK. Był człowiekiem wielu funkcji i o co najmniej dwóch obliczach.
  
Z drugiej bowiem strony Wojnowski był agentem kieleckiego Gestapo o pseudonimach „Garibaldi”–„Mercedes”. Człowiekiem, który zdradzając kolegów, stał się ich najokrutniejszym katem. Jego droga do agenturalnej działalności nigdy nie została w pełni wyjaśniona. Nie znamy dokładnego czasu pozyskania go przez niemiecką Tajną Policję Państwową, ani też motywów, jakie nim kierowały.
  
Przesłuchujący go oficerowie Wojskowego Sądu Specjalnego, już po zdekonspirowaniu przez KG AK, nie zwrócili dostatecznej uwagi na pełne wyjaśnienie początków współpracy „Garibaldiego” z Gestapo. Sam zeznał, że rozpoczął ją w sierpniu 1943 r. Miał zostać wówczas zatrzymany przez żandarmerię w Skarżysku. Powiedział Niemcom, że jest partyzantem „Ponurego” i może być dla nich ważnym źródłem informacji. Dziś nie ulega najmniejszej wątpliwości, że słowa Wojnowskiego mijały się z prawdą.
  
Faktem jest, że „Motor”–„Garibaldi” 2 lipca 1943 r. został zatrzymany (względnie odwiedził) żandarmerię w Skarżysku. Wynika to z meldunku kpr. Eugeniusza Kowalskiego „Łosia” do kpt. cc. Bolesława Kontryma „Żmudzina”, szefa komórki likwidacyjnej KG AK. Lipiec był miesiącem, w którym w Okręgu nastąpiły wzmożone aresztowania. Najprawdopodobniej były już one wynikiem doniesień „Garibaldiego”. W tych okolicznościach zeznanie Wojnowskiego o sierpniowym zatrzymaniu i wstąpieniu wówczas w konfidenckie szeregi było fałszywe. Początków jego agenturalnej działalności należy poszukiwać wcześniej.
  
Inne światło na historię „Mercedesa” rzucił w latach pięćdziesiątych Józef Kessler – żołnierz „Wachlarza” posługujący się pseudonimami „Sęk” i „Jakoby”, a z drugiej strony jeden z asów radomskiego Gestapo, „V–Person” o kryptonimie „K–22” vel „Józef Konarzewski” vel „Paul Kurz”. Kessler podczas swojego procesu zeznał, że na przełomie lutego i marca 1943 r. osobiście zwerbował „Motora” do pracy na rzecz okupanta niemieckiego. Był to szczególnie trudny czas dla Wojnowskiego. Po akcji pińskiej ukrywał się w Warszawie, gdzie znał nielicznych i czuł się niepewnie. Żył w zagrożeniu. Jego matka, z którą (co należy podkreślić) był bardzo zżyty, przebywała w więzieniu. Nie było szans, by podjąć zbrojną próbę jej odbicia. Sam na własną rękę nie mógł podjąć takiej akcji ze względu na brak środków. Z psychologicznego punktu widzenia, w tym okresie był jednostką łatwą do zmanipulowania. Kessler o tym wiedział. Bez wątpienia potrafił to wykorzystać werbując zżytego z „Ponurym” oficera poprzez szantaż lub perswazję („Motor” był zawiedziony, że za Pińsk otrzymał Krzyż Walecznych a nie, jak „Ponury” czy „Czarka” Virtuti Militari).
  
W świetle znanych autorce dokumentów kroki Jerzego Wojnowskiego do podjęcia współpracy z Gestapo najprawdopodobniej wyglądały następująco: Zaszantażowany lub zmanipulowany przez Kesslera zgłosił się do urzędu żandarmerii w Skarżysku–Kamiennej. Powiedział, że jest oficerem „Ponurego” i chce podjąć współpracę z Gestapo. W ciągu 8 dni został umówiony na spotkanie z Oberscharführerem Frankiem Czokiem. Wojnowski podpisał Verplichtungserklärung (zobowiązanie). Otrzymał pseudonim „Garibaldi”–„Mercedes” i oficjalnie został agentem kieleckiego Gestapo.
  
Data rozpoczęcia tej współpracy nadal pozostaje trudna do ustalenia. Faktem jest jednak, że już od marca 1943 r. w otoczeniu „Motora” zaczęły dziać się rzeczy dziwne. Prześledźmy je kolejno. Wojnowski wiedział, że ppor. Władysław Hackiewicz „MSZ” wybierał się do Kielc po broń. Znał również datę planowanej podróży. „MSZ” został w Kielcach aresztowany. Gestapo wiedziało o nim wszystko. Na teczce śledczej istniało jego prawdziwe nazwisko. Skąd je znano? Wydaje się prawdopodobne, że od (wtedy już) „Garibaldiego”. Następnie Wojnowski na prośbę rodziny Hackiewicza udał się do Kielc po informacje. Nie wiedział, że równocześnie wiadomości rodzinie aresztowanego dostarczał przekupiony funkcjonariusz Gestapo. Trzeba podkreślić, że wszelkie dane obu informatorów w pełni się ze sobą pokrywały. Skąd Wojnowski miał takie informacje? Być może jego źródłem byli kieleccy żandarmi, z którymi mógł już wtedy współpracować.
  
Kolejnym wydarzeniem było dziwne aresztowanie por. Mariana Przysieckiego „Mariana” 29 marca 1943 r., a następnie jego uwolnienie kilka dni później. Zatrzymanie mogło być skrupulatnie zaaranżowane przez „Garibaldiego” po to właśnie, aby odwrócić od siebie wszelkie ewentualne podejrzenia. Chciał zapewnić sobie alibi przed zbliżającymi się wydarzeniami.
  
A działo się jeszcze wiele. Msza w katedrze św. Floriana w Warszawie w dniu 7 kwietnia 1943 r. i aresztowanie obecnych na niej kilku oficerów „Wachlarza”, w tym „Mariana”. Sprawa sióstr Marii i Jadwigi Snopkówien zastrzelonych przez „Motora” za współpracę z Gestapo. Jego czasowe zniknięcie z otoczenia związanego z „Wachlarzem”. Wszystkie te wydarzenia miały miejsce wiosną 1943 r. Wobec tego wydaje się prawie pewne, że „Motor” w czerwcu 1943 r. przybył w Góry Świętokrzyskie już jako agent Gestapo. Do takiego wniosku doszedł również kontrwywiad AK.
  
Jaka była zatem motywacja „Motora” do podjęcia współpracy z Gestapo? Sam na ten temat nie powiedział nic. Możemy snuć domysły, czy Kessler zaszantażował go trudną sytuacją matki, czy też Wojnowski podjął współpracę z pobudek ideologicznych. Być może kierowała nim nadmierna ambicja i chęć wspięcia się po agenturalnych szczeblach kariery? A może przyświecały mu względy finansowe? Wojnowski podczas śledztwa przyznał, że za swoją działalność otrzymał łącznie 3600 zł. Nie była to duża kwota. Pamiętać jednak trzeba, że podstawowym środkiem wynagradzania agentów nie była gotówka. Nią Gestapo nie szastało nigdy. Stosowano przede wszystkim system wynagradzania w naturze. Najczęściej były to wódka, papierosy, mąka, cukier, mięso, tekstylia, a więc towary pochodzące z rabunków i konfiskat. Znane jest autorce pokwitowanie podpisane przez „Garibaldiego” (używającego kryptonimu „Henryk”) odbioru od Policji Bezpieczeństwa w dn. 20 stycznia 1944 r.: 3 l wódki, 3 kg kiełbasy, 4 kg cukru oraz 400 papierosów.
  
Pewne jest natomiast jedno. „Garibaldi” gorliwie informował Gestapo o wszystkim, co było mu wiadome. Bezlitośnie wydawał w niemieckie ręce swoich kolegów. Dekonspirował lokale i przekazywał Niemcom pocztę, którą przewoził jako łącznik Zgrupowań. Był bardzo ostrożny i niezwykle sprytny. Jego agenturalna działalność pochłonęła wiele ofiar. W założeniach Gestapo „Garibaldi” miał być docelowo elementem umożliwiającym rozpracowanie Komendy Głównej AK oraz w miarę możliwości Komendę Okręgu.
  
W wyniku rozpracowania kontrwywiadu AK pętla zdrady została jednak przerwana. 28 stycznia 1944 r. wyrokiem Wojskowego Sądu Specjalnego „Motor”–„Garibaldi” został skazany na śmierć. Wykonawcą wyroku Polski Podziemnej był chor. Tomasz Waga „Szort”. Ciało agenta do dziś leży w pobliżu Milejowic (w powiecie opatowskim), w miejscu, w którym został zastrzelony za swoją agenturalną działalność.

33 komentarze:

  1. A wiadomo, co się stało z matką?

    OdpowiedzUsuń
  2. Sprawa matki J. Wojnowskiego nie jest jednoznaczna. Z lektur C. Chlebowskiego wynika, że aresztowano ją podczas próby ucieczki z Brześcia. Została przewieziona do więzienia i w tym momencie ślad w literaturze się urywa. Można spekulować, czy została zamordowana, czy – co również jest prawdopodobne, zmarła z przyczyn naturalnych (była chora na serce).

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki za odpowiedź. Przyznam, że do tego tygodnia nic nie wiedziałam o wydarzeniach z czasów wojny na kielecczyźnie, i teraz nadrabiam. Bardzo dobrze, że jest taka strona. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeczytałem całą literaturę dotyczącą Motora i sprawa nie jest prosta
    Wojnowski nie był materiałem na agenta,moim zdaniem zaważyły tu względy osobiste-relacje z matką,jej aresztowanie

    OdpowiedzUsuń
  5. I co wynika z tego? Jestem naprawdę ciekawy Twoich ustaleń, bo sprawa jest wciąż rozwojowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy IPN przepowadzi ekshumację Motora?
    Został zastrzelony na drodze i pod nią pochowany.
    Nie bardzo to etyczne...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś usłyszałem co jeden z zasłużonych sędziów Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu powiedział nt. pomocy w ustalaniu losów "pokrzywdzonych" w II wojnie Niemców: "Komisja jest do ścigania a nie pomagania zbrodniarzom".
    Poza tym koszty poszukiwań miejsca pochówku chyba byłyby niewspółmierne do spodziewanych efektów. Zawsze jednak można złożyć taki wniosek, a odpowiedzialni za to prokuratorzy, podejmą stosowną decyzję. Tak przynajmniej mi się wydaje...

    OdpowiedzUsuń
  8. mieszkam w milejowicach i jestem ciekawy gdzie znajduje sie miejsce w ktorym motor zostal zastrzelony

    OdpowiedzUsuń
  9. Zacząłem przeglądać cały blog i muszę powiedzieć jedno: świetna sprawa.
    Do mieszkańca Milejowic: myślę, że jesteś w stanie to sam ustalić. Byłem w zeszłym roku w Milejowicach (zakładam, że chodzi o Milejowice przy Janowicach, gdzie urodził się "Ponury") i nie jest to wielka miejscowość. Przepytaj najstarszych mieszkańców, jest szansa, że trafisz raczej na takich, którzy w tym okresie byli dziećmi, a dzieci, jak to dzieci, wtykają nos w różne sprawy. W tym okresie w Milejowicach zimowała chyba część oddziału "Ponurego", mieszkańcy zostali zapewne poinformowani o likwidacji zdrajcy (takich informacji "ku przestrodze" raczej nie ukrywano), więc jest szansa na znalezienie osoby która miejsce mniej więcej zna, nawet jeśli nie z pierwszej ręki, to chociaż z opowiadań.

    PS: Ale oczywiście jeśli ktoś miejsce zna, to może niech wskaże. Oczywiście nie chodzi o dokładne wskazanie, żeby się zaraz jakiś "poszukiwacz skarbów" ze szpadlem nie dorwał, licząc na złote zęby, czy nie wiem co tam jeszcze, tylko mniej więcej drogę/okolicę.

    OdpowiedzUsuń
  10. to bardzo smutna historia .Nie mogę zrozumieć że zdrajcą,kolaborantem, kapusiem był Polak, nie Niemiec,nie Ślązak,Mazur,Żyd.To dobra lekcja wychowawcza.Szkoda że nie znamy motywów tak nikczemnego zachowania Wojnowskiego

    OdpowiedzUsuń
  11. Tak, to bardzo smutna historia, ale dlaczego sądzisz, że inne narodowości są gorsze od Polaków? To nieładnie tak sądzić.(Uważam, że Ślązacy, Mazurzy to też Polacy)

    OdpowiedzUsuń
  12. Manjaa słusznie pisze. Losy Mazurów (nie Niemców i nie Polaków) wspaniale przedstawia film "Róża". Polecam serdecznie. Zwiastun umieściłem w jednym z lutowych postów.

    OdpowiedzUsuń
  13. Zapraszam wszystkich w moje ukochane Góry Świętokrzyskie, pozostało sporo śladów i pomników po Ponurym i jego ludziach. Warto zapalić znicz i zobaczyć jak żyli i walczyli.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Siema! Jestem Adam, ur. sie w Kielcach a moja rodzina pochodzi z Berezowa i Ostojowa. Moj wojek przezyl pacyfikacje Michniowa, mialem okazje wysluchania od niego i pieknych i zarazem wstrzasajacych opowiesci z czasow gdy "Ponury" stacjonowal w Michniowie jak i o rzezi jaka urzadzili hitlerowcy mieszkancom wsi. To byl dla nas, Polakow cholerni ciezki czas...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. od 3 lat pomnik ofiar hitlerowskich zbrodni na ludnosci polskich wsi w Michniowie jest zamkniety, bo "trwa budowa" nowego pomnika. niestety za plotem nic sie nie dzieje, pamiatkowe krzyze rdzewieja w trawie wraz z pretami zbrojenia sterczacego z niedokonczonych konstrukcji betonowych.
      kto zdradzil tym razem? - tablica informacyjna milczy pustka!

      Usuń
    2. od trzech lat jest przebudowany budynek a w nim nowe ekspozycje od trzech lat trwa budowa , a kto był wykonawcą , a kto jest obecnie można bez problemu sprawdzić na stronie internetowej Muzeum Wsi Kieleckiej

      Usuń
  15. Ja spotkałem się z opinią ze Motor,był antypatyczny,nielubiany,[pyszałkowaty ,i ledwo tolerowany przez partyzantów,i tylko jego stanowisko i bliska przyjażń z Ponurym sprawiały że tak długo mógł działać bezkarnie... wiec jak to w końcu było naprawdę,lubiany czy nie...?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta opinia to bardzo poważne ustalenia. Ponadto Motor był bardzo brzydki. Wręcz ta jego brzydota była odrażająca. Dzięki niej, /tej brzydocie/ z dużym prawdopodobieństwem ustalono, że Motor brał udział w co najmniej 1 najściu, likwidacji lokalu konspiracyjne. Taka działalność musiała gada cieszyć.

      Usuń
  16. Motor był dosyć lubiany i ceniony przez młodych powstańców, dla których był autorytetem za akcję na więzienie pińskie. Był także zawsze wyczekiwany na przybycie poprzez przywożenie paczek m. in. z papierosami. Azorek za uwolnienie za Ponurego i Motora godzien był oddać życie w obronie, a Motor skazał go na śmierć przez wydanie. Ale także nie wszyscy go lubili za wymienione przez Ciebie cechy m. in. Robot.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na warszawskim cmentarzu na Bródnie spoczywają dwie młode kobiety - harcerki, które zginęły w wyniku denuncjacji Wojowskiego. Na ich grobie jest informacja, że padły ofiarą zdrady agenta gestapo Wojowskiego ps. Motor.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to chyba właśnie o siostry Snopkówny chodzi.

      Usuń
    2. Dokładnie, są to siostry Snopkówny- "Mery" i "Dziunia".

      Usuń
    3. Brama wejściowa od rogu Budowlanej (teraz to chyba jakiejś matki i Odrowąża (a może to już Wysockiego?). Trzeba iść z powrotem, wzdłuż muru, w stronę Ronda Żaby. Grób sióstr jest bezpośrednio przy murze (jakieś kilkanaście grobów od bramy. Motor na płycie jest wymieniony jako zdrajca, sprawca ich śmierci, z nazwiska i pseudonimu. Pozdrawiam. Whiskey

      Usuń
  18. snopkowny zastrzelił ten padalec,niech lezy tam gdzie jego miejsce

    OdpowiedzUsuń
  19. moim zdaniem łatwo się ocenia nie znając całej prawdy . strach pomyśleć jak się każdy zachowa w chwili zagrożenia życia swojego bądź ukochanej osoby . Czy większość rzucających obelgi na agentów gestapo zachowało by się w sytuacji podbramkowej tak samo (mam na myśli ludzi zmuszonych do współpracy a nie kanalie z urodzenia ). Okupacja odsłoniła prawdziwe charaktery ludzkie , jedni byli bierni , inni poświęcali wszystko za resztę , a co poniektórzy stawali się mendami z własnej woli bądź pod przymusem własnej psychiki. Mam wrażenie, że ponad 60 lat po tych dziwnych czasach w sytuacji podobnej o wiele więcej było by biernych i zdrajców. Wychowanie w wartościach chrześcijańskich i przywiązanie do swojej małej ojczyzny to gwarancja zachowanie narodu polskiego w takiej formie w jakiej chcieli by widzieć za grobu żołnierze września , AK-ZWZ , KWP , NiE i wielu podobnych

    Niech Żyje Polska

    OdpowiedzUsuń
  20. Zakopano go twarzą do ziemi,aby już nigdy nie zobaczył nieba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy jest gdzieś jakiś grób Motora czy jakiś krzyż? Cokolwiek co by po nim zostało? Pytam z czystej ciekawości.

      Usuń
  21. Czy ktoś zna historie sióstr leżących na Warszawskim Bródnie które zastrzelił Motor?

    OdpowiedzUsuń
  22. gdzies przeczytałem ze motor miał w warszawie dziecko z kobieta z która mieszkał..czy ktos wie coś na ten temat??

    OdpowiedzUsuń
  23. Wojnowski wpadl ,przez komendanta Maiera ,ktory na polowaniu w Austrii z Karolem Landem zandarmem z Lopuszna ,ktory nalezal do AK zdradzil ze maja wtyczke wsrod partyzantow i chodzi o konie mechaniczne,.Land mial konia w Lopusznie i tak przy wodeczce zapadl wyrok na Wojnowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Czy wiadomo coś o dalszych losach kobiety i dziecka Motora z Warszawy ? Cezary Chlebowski w swojej książce nic o tym nie mówi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mówi, bo po co ma mówić? Żeby ludzie doszli kto to i szkalowali. Kobieta nie miała nic wspólnego ze zdradą Motora, więc lepiej niech nikt nie wie kim jest, bo ludzie lubią oceniać innych po znajomościach.

      Usuń
  25. Zdrada "Motora" nie została dogłębnie wyjaśniona. Najprawdopodobniej podjął współpracę, zakładając "ogranie" Niemców (być może we współpracy z konkretną osobą...,ale bez zaplecza wywiadowczego). Przerosło to jego indywidualne możliwości (wiadomo, człowiek w konfrontacji z machiną policyjno - wywiadowczą zwykle przegrywa) - niewiele zyskał, a stracił wszystko, włącznie z własnym grobem

    OdpowiedzUsuń