czwartek, 11 czerwca 2020

Pogrzeb mjr. "Nurta" z perspektywy 26 lat

Harcerze z 22 TDH
(fot. Iwona Gorol)
26 lat temu, 11 czerwca 1994 r. u stóp kapliczki Matki Bożej Bolesnej na Wykusie spoczęły prochy mjr. cc. Eugeniusza Kaszyńskiego "Nurta". Jego ostatnią wolą było powrócić do niepodległej Polski i zostać pochowanym na Wykusie, w miejscu partyzanckich spotkań.
  
Wspominając to ważne dla Środowiska Świętokrzyskich Zgrupowań Partyzanckich AK "Ponury"-"Nurt" wydarzenie, oddajmy głos młodszym uczestnikom uroczystości pogrzebowych. Wszak to kombatanci już w pierwszej połowie lat osiemdziesiątych XX w. zwrócili się do najmłodszych - do harcerzy, by to oni przejęli pałeczkę w sztafecie pokoleń. I tak zostało. 
  
Zapoznajmy się zatem ze wspomnieniami druhny Iwony Gorol, wówczas drużynowej 22 Turystycznej Drużyny Harcerskiej w Modliborzycach.

To było 26 lat temu. Ja i moja działająca przy Publicznej Szkole Podstawowej w Modliborzycach 22 Turystyczna Drużyna Harcerska dostaliśmy od mojego sąsiada – partyzanta z oddziału por. Kazimierza Olchowika „Zawiszy” zaproszenie na I Rajd Harcerze – AK i… pogrzeb. Pamiętam rozradowanie p. Edmunda Szabana, gdy mówił: „Udało się sprowadzić prochy »Nurta«. Iwoneczko, bierz swoich i chodźcie na Wykus”. Zgodziłam się bez wahania. Wykus znałam nieźle. Na uroczystości jeździłam od lat dziewięciu. Moja drużyna nosiła imię mjr. Jana Piwnika „Ponurego”. Wiedziałam także, kim był mjr Eugeniusz Kaszyński „Nurt”. 
Jak było na rajdzie opisywała nie będę. Każdy, kto kiedyś chodził po Górach Świętokrzyskich, nocował po stodołach i siedział przy ognisku do rana, doskonale to zna. Dość, że po dwóch dniach i wielu kilometrach w nogach dotarliśmy na Wykus.
11 czerwca 1994 r. – piękny, słoneczny dzień. Przybyliśmy nieco wcześniej niż zaczynały się oficjalne uroczystości. Mieliśmy czas na spokojne pochodzenie po polanie, zobaczenie wystroju, zadumę nad pustym jeszcze grobem Majora. Moi harcerze zaczęli nawiązywać znajomości z partyzantami, zbierać „autografy”. Zaowocowało to w roku następnym asystą przy pocztach sztandarowych. Organizatorzy powierzyli im rolę tworzenia szpaleru, przez który szedł kondukt, jedna z dziewcząt niosła kwiaty. 
Nadjechał samochód, trumna została zdjęta, kondukt ruszył. Szłam kilkanaście kroków za trumną mjr. „Nurta”, wiedząc, że uczestniczę w wydarzeniu wyjątkowym. A potem? Msza święta polowa, chwile zadumy i… powrót na trasę rajdu. Pobyt w miejscu, na które kilkakrotnie potem wróciliśmy. Od tej pory mawialiśmy, że nie idziemy na Wykus, ale „do Nurta”. 
Dziś moi harcerze są dorosłymi ludźmi. Z ich następcami bywałam wielokrotnie na Wykusie, ale tamten rajd był dla nas wyjątkowy. Także dla mnie – została mi fascynacja człowiekiem, który (jak wyczytałam gdzieś) „nie miał szczęścia zginąć jak partyzant”.  
Iwona Goral 
Bogusławice



11 czerwca obecnie to data święta 10 Świętokrzyskiej Brygady Obrony Terytorialnej im. mjr. Eugeniusza Kaszyńskiego "Nurta". Z tego miejsca chciałbym życzyć wszystkim żołnierzom i pracownikom cywilnym WOT, których patronem jest mjr "Nurt", spokojnej służby, rozważnych przełożonych, niezawodnych towarzyszy broni i zawsze żołnierskiego szczęścia.
dr Marek Jedynak




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza