piątek, 18 lutego 2011

Konrad Suwalski "Mruk"

Ppor. Konrad Zygmunt Suwalski ps. "Cichy", „Mruk” w 1944 r. był oficerem dyspozycyjnym 1 kompanii I batalionu 2 pp Leg. AK „Nurta”. W 1945 r. stał się ofiarą sądowego mordu politycznego. 
  
Wydarzeń takich w Polsce Ludowej (budowanej przemocą przy udziale wojsk wewnętrznych NKWD i przejmującego te same zasady „polskiego” Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego) było znacznie więcej. „Mruk” był jednak chyba jedynym żołnierzem „Nurta” straconym na podstawie wyroku sądu w powojennej Polsce, zdominowanej przez komunistów zmierzających do zaprowadzenia rządów totalitarnych.
  
Konrad Suwalski urodził się 18 stycznia 1917 r. w Bolesławiu k. Olkusza. Przed wybuchem II wojny światowej z rodziną przeprowadzili się do Ćmielowa. Tu zdążył poznać swoich późniejszych adwersarzy z GL–AL. Po „wyzwoleniu” przez Armię Czerwoną znów przyszło mu spotkać ich jako oficerów śledczych w Wojewódzkim Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach.
 
Nie wyprzedzając faktów należy jednak wspomnieć, że jesienią 1942 r. „Mruk” w okolicach Ćmielowa zorganizował oddział Narodowej Organizacji Wojskowej. Z czasem oddział przyjął nazwę „Barwy Białe” (w tym czasie dowodzony był już przez ppor. Kazimierza Olchowika „Zawiszę”).
 
Suwalski został odsunięty z funkcji dowódczej, gdyż w okolicach Ćmielowa powodował „zaognienie” stosunków z dominującą na tym terenie GL–AL. Latem 1944 r. „Mruk” dołączył do I batalionu 2 pp Leg. AK kpt. Eugeniusza Kaszyńskiego „Nurta”. W szeregach 1 kompanii por. Władysława Czerwonki „Jurka” walczył do rozformowania batalionu. Po rozformowaniu I/2 pp Leg. AK, powrócił do Ćmielowa. Nie ujawnił się z przynależności do AK.
 
27 kwietnia 1945 r. będąc w Kielcach został rozpoznany i aresztowany. Prawdopodobne jest, że został rozpoznany przez funkcjonariuszy UB, którzy rok wcześniej działali jeszcze w szeregach AL w okolicach Opatowa. Przesłuchania w WUBP w Kielcach trwały od końca kwietnia do czerwca 1945 r. Głównym oskarżycielem w przeciwko Suwalskiemu był Naczelnik Wydziału do Walki z Bandytyzmem WUBP w Kielcach – mjr Stefan Szymański „Osa”‒„Góral” (wcześniej dowódca Oddziału AL im. Bartosza Głowackiego, pochodzący z Ćmielowa). Ważną rolę w procesie odegrał też inny partyzant AL – Edmund Kwasek (osławiony kat kieleckiego i mokotowskiego UB, wykonawca wyroków).
  
11 lipca 1945 r. Wojskowy Sąd Okręgowy w Łodzi na sesji wyjazdowej w Kielcach w sprawie nr 0349/45 skazał Suwalskiego na karę śmierci przez rozstrzelanie oraz pozbawienie praw obywatelskich, honorowych i publicznych na zawsze. W 1993 r. Prokurator Prokuratury Wojewódzkiej w Kielcach Stanisław Maciej Reczko badając tę sprawę stwierdził, że był to „klasyczny przykład mordu politycznego”, a także „jak wynika z zeznań św[iadka] Wiącka i innych, Edmund Kwasek był również faktycznym wykonawcą wyroku na Konradzie Suwalskim”[1].
 
Chcąc opisać ostatnie chwile ppor. Konrada Suwalskiego „Mruka” głos należy oddać Stanisławowi Wiąckowi, który także jako skazany na karę śmierci, współdzielił celę z „Mrukiem” w ostatnich dniach jego życia. W jednej celi znaleźli się następnego dnia, po ataku oddziałów „Szarego” na więzienie WUBP przy ul. Zamkowej w Kielcach. Więźniowie z „KS” przeniesieni zostali natychmiast do aresztu w siedzibie WUBP przy ul. Focha (dziś ul. Paderewskiego):
Umieszczono nas w piwnicy od strony ulicy. Okno równo z ziemią, zabite blachą, w której jest masę otworków celem dopływu powietrza. Dniem i nocą świeci się światło. Pewnego dnia wartownik wywołuje z naszej celi ppor. Konrada Suwalskiego. Stajemy przy oknie i przez otworki w blasze obserwujemy ulicę. Z bramy wyjechał samochód osobowy, w którym siedział kierowca "Rudy Kwasek" (oficer śledczy – niesamowity sadysta) oraz ppor. Konrad Suwalski. Po upływie ok. 30 minut wchodzi z powrotem do naszej celi – Suwalski. Opowiada, że "Rudy Kwasek" zawiózł go przed więzienie i kiedy naczelnik wyszedł do bramy, kazał go do rana zamknąć w więzieniu. Naczelnik nie zgodził się tłumacząc, że drzwi jeszcze nie wyremontowane, może uciec i kto będzie odpowiadał. W czasie opowiadania zastanawiałem się, jak należało reagować. Pytam więc Konrada Suwalskiego:
– "Skuty pan był?
– Nie. – odpowiada.
– Rudy miał pistolet maszynowy?
– Nie, chyba miał zwykły pistolet, ponieważ cały czas trzymał prawą rękę w kieszeni.
– To na co pan czekał?
– A co miałem robić?
– Rąbnąć pięścią między oczy i uciekać. Przecież już jest szarówka, więzienie usytuowane jest w parku, są drzewa, krzewy i była szansa. W najgorszym wypadku były wykonany wyrok parę godzin wcześniej".
Całą noc leżał na betonie obok mnie i nie mógł się pogodzić z tym, że nie wykorzystał ostatniej okazji.
Konrad Suwalski prosił mnie, jeżeli przeżyję, abym powiadomił jego siostrę, jaki los go spotkał. Niestety nie uczyniłem tego, ponieważ po moich przeżyciach i dziesięcioletnim pobycie w więzieniu, zapomniałem już adres.
Następnego dnia, wczesnym rankiem, ciężarowy samochód zatrzymał sie obok naszego okna. Za chwile wartownik zabrał Konrada Suwalskiego. Obserwujemy przez okno ulicę. Po chwili wychodzi z bramy Suwalski, za nim dwaj wartownicy z pepeszami oraz "Rudy Kwasek" z pistoletem w ręku. Samochód bez plandeki, tylna klapa opuszczona. Suwalski wchodzi na skrzynię samochodu, wartownicy zarzucają pepesze na ramię i z dwu stron podnoszą klapę, aby ją zamknąć. Suwalski skacze na ziemię i zaczyna uciekać. Aby uciec z pola strzału, skręca w najbliższą ulicę. Tu zderza się z patrolem UB, który wracał z nocnego obchodu miasta. Zostaje przyprowadzony do samochodu, ręce związano mu drutem, wrzucono na skrzynię i wraz z "Rudym Kwaskiem" i dwoma wartownikami samochód odjechał.
Nocną służbę na korytarzu w piwnicach UB pełnił strażnik, który rano zabierał ppor. Konrada Suwalskiego. Przy wydawaniu kolacji podszedłem po moją porcję ostatni i przeprowadziłem z tym wartownikiem następującą rozmowę:
– Kiedy nas tak wykończycie?
– A za co siedzicie?
– Za AK.
– To was nie, bo my likwidujemy tylko żandarmów i gestapowców.
– A rano zabrał pan akowca?
– Nieprawda, to był gestapowiec.
– Niech pan w to nie wierzy, to był oficer AK.
– A nam mówią, że to są żandarmi i gestapowcy.
– Niech pan w to nie wierzy”[2].
Ppor. Konrad Suwalski „Mruk” zginął prawdopodobnie 10 sierpnia 1945 r. Być może został rozstrzelany i pogrzebany anonimowo na cmentarzu żydowskim, który wówczas znajdował się za Kielcami. Do dzisiaj nieznane jest miejsce pochówku.
  
Na początku lat dziewięćdziesiątych XX w. w wyniku procesu rehabilitacyjnego wyrokiem sądu odzyskał pośmiertnie prawa obywatelskie, publiczne i honorowe.

_______________________________________
Przypisy:
[1] Pismo Prokuratora Prokuratury Wojewódzkiej w Kielcach do Wydziału Śledczego Prokuratury Wojewódzkiej w Warszawie, Kielce 14 IV 1993 r.
[2] Stanisław Wiącek, Gdzie zostali pochowani, „Odgłosy” 11 III 1990 r., nr 11 (1668), b.s.

Opracowania:
Piotr Gontarczyk, Stefan Szymański, czyli jak zostać komunistycznym generałem, „Życie” 11‒12 I 1997 r., s. 16.
Tadeusz M. Płużański, Dwóch panów K. – krwawi komunistyczni kaci [w:] Portal "Wolna Polska" (dostęp on-line 18.02.2011 r.).
Wikipedia - Konrad Suwalski (dostęp on-line 18.02.2011 r.).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz